HoryzontPolityczny
Pilne
30.09GospodarkaBudżet na 2027: próg PIT w górę, a deficyt większy niż cała obrona30.09GospodarkaOk. 238 tys. urodzeń w 2025 roku. Osiem lat temu było ich ok. 402 tys.30.09GospodarkaMinimalna emerytura po jednej składce w Polsce. Konfederacja chce to zmienić, ale ZUS to większy problem30.09NewsyNIK: żaden z ośmiu operatorów prądu, wody i kolei nie zapewnił systemom odporności. Ministrowie nie ukarali nikogo30.09GospodarkaGiełda upadła, pieniędzy nie ma, a fiskus liczy przychód. PIT od kryptowalut klientów Zondacrypto30.09GospodarkaPaliwa: rząd obniżył VAT i akcyzę, a rachunek wystawia firmom podatkiem także za miesiące, które minęły30.09ŚwiatStała baza USA w Polsce: Pentagon bada, decyzji nie ma, a polskie deklaracje finansowe już padły19.09AferyZastępca Sikorskiego skatował młodą działaczkę Lewicy?

Opinia

„Karol Nawrocki jest najlepszym prezydentem jak dotychczas. To nie znaczy, że jest najlepszym prezydentem, na którego zasługujemy.”

Michał T. Białek

Michał Białek

Rok temu Karol Nawrocki wygrał wybory pod hasłem „po pierwsze Polska". To samo hasło, którym on i Konfederacja licytowali się na wiecach - jest jedynym uczciwym kryterium, przez które można ocenić jego pierwszy rok w Pałacu. Nie sympatia, nie to, że „jest z naszej strony", nie to, że ktoś nosił jego plakat. Tylko jedno pytanie: czy realizuje interes Polski w horyzoncie dekad, czy tylko zarządza własnym wizerunkiem.

Notariusz, który podpisuje niemal wszystko

Zacznijmy od liczb, bo one nie kłamią. Dziewięć na dziesięć ustaw, które trafiają na biurko prezydenta - Karol Nawrocki podpisuje. Sam powiedział w Sejmie: „nie jestem ich notariuszem". Problem w tym, że statystyka mówi coś innego. To środowisko, które nazywa go „wetomatem", myli się tak samo jak ci, którzy nazywają go „długopisem" rządu. Prawda jest bardziej niewygodna niż obie te etykiety: on wetuje wybiórczo, głośno i tam, gdzie to nic realnie nie kosztuje układu POPiS, a podpisuje w milczeniu tam, gdzie liczą się prawdziwe pieniądze.

Weźmy podwyżkę CIT-u dla banków, sześć i pół miliarda złotych, bez orędzia, bez tłumaczenia ludziom dlaczego. Podpisał. Weźmy ustawę o patostreamingu, o której sam publicznie mówił, że definicja jest niedokładna, że nie ma w niej „dostatecznej definicji" tego, co właściwie penalizuje. Podpisał mimo to, choć wiedział, że lewica będzie go za to atakować, tak jak wcześniej atakowała za weto akcyzy i opłaty cukrowej. Jak sam mówił: gdy ustawa jest zła, trzeba ją zawetować, niezależnie od tego, co powie opozycja. Tym razem tej zasady nie zastosował.

SAFE, czyli bajkoterapia budżetowa

Prawdziwy test przyszedł przy ustawie SAFE. To europejski kredyt na obronność, realne pieniądze, realny koszt odsetkowy liczony w dziesiątkach miliardów złotych, tylko z warunkowością, którą Bruksela mogłaby wykorzystać, kiedy zechce. Nawrocki zawetował to słusznie, Polska nie musi zadłużać się za granicą, żeby sfinansować własną armię. Miał rację merytorycznie.

Problem zaczyna się dopiero przy jego własnej alternatywie. Bo „polski SAFE zero procent" to nie jest żadne inne, uczciwsze źródło pieniędzy, to sięgnięcie po sto osiemdziesiąt pięć miliardów złotych „zysków" Narodowego Banku Polskiego z rezerw złota, czyli dokładnie ta sama etatystyczna bajkoterapia, tylko podpisana jego własnym nazwiskiem: ktoś wymyślił, że można sfinansować zbrojenia, wyciągając pieniądze z niezależnego banku centralnego, i problem sam się rozwiąże.

I co z tego, że weto było słuszne, skoro dzień później rząd przyjął uchwałę „Polska Zbrojna", a ósmego maja Polska i tak podpisała porozumienie SAFE jako pierwszy kraj w Unii, bez żadnej nowej ustawy, bez łamania weta, bo dało się to załatwić administracyjnie. Weto było uczciwe. Efekt: zerowy.

Złoty, Trump i G20: punkty, które faktycznie są

Nie wszystko tu jest krytyką. Polski złoty zamiast euro to obietnica zrealizowana, choć trzeba dodać: nikt i tak euro teraz nie wprowadza, więc trudno nazwać to zwycięstwem nad realnym przeciwnikiem. Bardziej realny jest kierunek w polityce zagranicznej. Zaproszenie Polski przez Donalda Trumpa na obserwatora G20, mimo że nie jesteśmy w gronie dwudziestu największych gospodarek świata, to konkret, nie gest. Dobre relacje z Waszyngtonem, twarda gra przy Karcie Praw Weta wobec Ukrainy, odsunięcie odznaczenia Wołodymyra Zełenskiego, to punkty, w których Nawrocki rzeczywiście stawia interes Polski przed cudzą wdzięcznością.

Czternaście rad, plan 21 i puste hasła

Reszta bilansu jest smutniejsza. Z dwudziestu jeden punktów programu wyborczego zrealizowane zostały może dwa, licząc bardzo łaskawie. Stop dla paktu migracyjnego, tani prąd minus trzydzieści trzy procent, stop dla Zielonego Ładu, niższe podatki, wszystko to zostało w Sejmie albo w ogóle nie zostało złożone. Za to rad przy prezydencie powstało czternaście w osiem miesięcy, ponad pięciuset członków, więcej niż Andrzej Duda zdołał powołać przez dwie pełne kadencje. Czy to buduje realne zaplecze eksperckie, czy tylko papierowe alibi? Nie wiem.

Będzie można ocenić dopiero za cztery lata.

Werdykt

Karol Nawrocki jest najlepszym prezydentem, jakiego mieliśmy od dawna. To zdanie jest prawdziwe i jednocześnie żałośnie mało wymagające, bo poprzeczka ustawiona przez ostatnie lata leżała na ziemi. Najlepszy dotychczasowy nie znaczy najlepszy możliwy. Polska zasługuje na prezydenta, który nie musi wybierać między podpisaniem złej ustawy a medialnym laniem od lewicy, tylko konsekwentnie stawia Polskę pierwszą, nawet gdy nikt nie patrzy. Na razie mamy notariusza, który czasem, w ważnych momentach, odmawia podpisu. To już postęp. To jeszcze nie jest to, na co nas stać.


NAWROCKI: WETOMAT CZY DŁUGOPIS??? Podsumowanie roku kadencji prezydenta | Horyzont Polityczny #0021 1:32:04
Horyzont Polityczny #0021 NAWROCKI: WETOMAT CZY DŁUGOPIS??? Podsumowanie roku kadencji prezydenta Obejrzyj całość →

Zaznacz dowolny fragment tekstu, żeby udostępnić go jako grafikę.

Inne opinie

← Wszystkie opinie