HoryzontPolityczny
Pilne
30.09GospodarkaBudżet na 2027: próg PIT w górę, a deficyt większy niż cała obrona30.09GospodarkaOk. 238 tys. urodzeń w 2025 roku. Osiem lat temu było ich ok. 402 tys.30.09GospodarkaMinimalna emerytura po jednej składce w Polsce. Konfederacja chce to zmienić, ale ZUS to większy problem30.09NewsyNIK: żaden z ośmiu operatorów prądu, wody i kolei nie zapewnił systemom odporności. Ministrowie nie ukarali nikogo30.09GospodarkaGiełda upadła, pieniędzy nie ma, a fiskus liczy przychód. PIT od kryptowalut klientów Zondacrypto30.09GospodarkaPaliwa: rząd obniżył VAT i akcyzę, a rachunek wystawia firmom podatkiem także za miesiące, które minęły30.09ŚwiatStała baza USA w Polsce: Pentagon bada, decyzji nie ma, a polskie deklaracje finansowe już padły19.09AferyZastępca Sikorskiego skatował młodą działaczkę Lewicy?

Opinia

„Zonda Crypto to jest afera całego popisu.”

Michał T. Białek

Michał Białek

Powiedzmy sobie wprost: afera ZondaCrypto nie jest aferą PiS-u ani Konfederacji, choć premier od grudnia robi wszystko, żeby właśnie tak to zapamiętano. To afera całego układu POPiS, w którym każda strona miała swój udział, tylko jedna strona zdążyła to przekuć w kapitał polityczny, zanim druga się obejrzała.

Piramida z wizerunkiem zamiast rezerw

Mechanizm był prosty. Po śmierci Sylwestra Suszka, którego portfel z 3900 bitcoinami przestał być używany na dziesięć lat, Przemysław Kral przejął giełdę, wiedząc, że tych pieniędzy po prostu nie ma. Zamiast zamknąć interes, brnął dalej. Nowi klienci spłacali starych, klasyczna piramida finansowa, tylko że pieniądze zamiast leżeć w rezerwach szły na wizerunek: reklamy w Republice, sponsoring Juventusu, PKO, Komitetu Olimpijskiego, konferencji CPAC Karola Nawrockiego. Milik i Szczęsny pozowali w koszulkach z logiem giełdy, premier trzymał firmową koszulkę klubu. Kral kupował sobie nie bezpieczeństwo finansowe, tylko wygląd bezpiecznej firmy, a to wystarczyło, żeby ludzie dalej wpłacali oszczędności. Audyty z 2021, 2022 i 2023 roku nie potwierdzały pokrycia zobowiązań, dwadzieścia pięć śledztw prokuratorskich nic nie dało, a giełda nigdy nie trafiła na listę ostrzeżeń KNF, mimo że jej poprzedniczka, Bitbay, już tam figurowała.

Cztery i pół miesiąca ciszy

Piąty grudnia, tajne posiedzenie Sejmu. Premier dostaje od CBA informację, że z ZondaCrypto jest coś poważnie nie tak, że w tle są jakieś rosyjskie powiązania. I co robi z tą wiedzą? Nic, przez cztery i pół miesiąca, aż do kwietnia, kiedy publicznie ogłasza światu, że giełda to ruska mafia. Tylko że mleko już się rozlało. Przez te cztery i pół miesiąca ludzie, którzy widzieli logo ZondaCrypto przy Lechii Gdańsk, przy Juventusie, przy konferencji prezydenckiej, dalej wpłacali tam oszczędności, bo nikt im nie powiedział, że nie powinni. To samo dotyczy Karola Nawrockiego, który przez ten sam czas miał informacje z CBA i też nic nie powiedział opinii publicznej. Żaden z nich nie ostrzegł Polaków, kiedy jeszcze można było komuś realnie pomóc. Ostrzegli dopiero wtedy, kiedy to się nadawało na polityczną amunicję.

Ustawa, która pomogłaby giełdzie, nie klientom

Na tym tle premier trzykrotnie atakował Karola Nawrockiego za weto tej samej ustawy o rynku kryptowalut, nazywając go wetomatem i sugerując rosyjskie powiązania. Tylko że ta ustawa wypychałaby polskie firmy kryptowalutowe za granicę, gdzie KNF nie miałby nad nimi żadnej władzy. To nie klientów by chroniła, tylko dawała regulatorowi złudzenie kontroli, którego i tak by nie miał. Nawet w samym środowisku rządzącym nie wszyscy wierzyli we własną narrację. Kiedy zapytałem wprost Adama Szłapkę, czy wie, co to jest portfel kryptowalutowy, nie wiedział, ale widziałem w jego oczach, że rozumie, iż argumenty drugiej strony mają sens, tylko że partia już ustaliła inną linię i nie było miejsca na odstępstwo.

Kral bohaterem, nie więźniem

Na koniec ten sam premier, który miesiącami milczał, znalazł dla Przemysława Krala nowe zastosowanie. Kral został małym świadkiem koronnym, a Roman Giertych jego adwokatem pro bono, dokładnie w momencie, kiedy trzeba było kogoś, kto zacznie sypać na polityków PiS, w tym Zbigniewa Ziobrę i Przemysława Wiplera, którzy od Krala realnie brali pieniądze. Człowiek, który jeszcze wczoraj był diabłem w ludzkiej skórze, nagle stał się użyteczny. Nawet w samej Platformie, jak mówił Sławomir Nitras, ta decyzja budzi wątpliwości. Nikt tu nie pyta, czy klienci giełdy odzyskają swoje pieniądze. Pytanie brzmi tylko, komu ta sprawa jeszcze się przyda politycznie.

Werdykt

To już nie jest błąd, to jest funkcja tego układu. Premier milczy, kiedy milczenie się opłaca, i krzyczy, kiedy krzyk przynosi punkty. Prezydent robi dokładnie to samo po swojej stronie. Politycy PiS brali pieniądze od człowieka, którego dziś nazywają złodziejem, a teraz ten sam człowiek zostaje koronnym świadkiem przeciwko nim, opłacanym polityczną protekcją, nie sprawiedliwością. Jedyni, o których nikt w tym wszystkim realnie nie pomyślał, to ludzie, którzy stracili oszczędności, bo zaufali logu na koszulce piłkarza.


ZONDACRYPTO TO AFERA POPiSu!!! Obnażanie debilnej narracji premiera | Horyzont Polityczny #0022 48:45
Horyzont Polityczny #0022 ZONDACRYPTO TO AFERA POPiSu!!! Obnażanie debilnej narracji premiera Obejrzyj całość →

Zaznacz dowolny fragment tekstu, żeby udostępnić go jako grafikę.

Inne opinie

← Wszystkie opinie